Czaki

Members
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

O Czaki

  • Ranga
    Newbie
  1. UWAGA!! OSTRZEGAMY PRZED OSZUTSAMI Z PRUSZCZA GDAŃSKIEGO!!! Koty Andrzeja, a może Zosi, może Kasi a w sumie nie wiadomo kogo. Zaczęło się od tego, że bardzo chcieliśmy mieć kotka. Oglądaliśmy zdjęcia różnych ras i nasz wybór padł na ragdoll’e. Pewnie na tym forum każdy z nami się zgodzi, że nie ma piękniejszych kotów, więc wybór był oczywisty. Nie mamy dużego doświadczenia jako znawcy kotów, tym samym nasza wiedza na temat hodowli była dość ograniczona. „Była”- ponieważ teraz musieliśmy bardzo szybko się w tym temacie dokształcić. Naszą historią postanowiliśmy podzielić się na forum, ponieważ myślimy, że „ ku przestrodze” warto się zapoznać z tym, co nas spotkało. Jeżeli planujecie kupić kotka jakiejkolwiek rasy z gwarancją, że będziecie zadowoleni a Wasz pupil będzie zdrowy należy hodowlę sprawdzić bardzo dokładnie. Swoje poszukiwania rozpoczęliśmy od przeglądanie ogłoszeń w Internecie. Bardzo szybko znaleźliśmy na bardzo popularnym portalu ogłoszeniowym przemiłą panią ( pozory mylą), która reklamowała się jako hodowca kotów rasy ragdoll. Mieliśmy, w naszym mniemaniu ogromne szczęście, bo owa hodowla znajduje się w Pruszczu Gdańskim, chociaż Pani reklamuje się jako Orunia (Gd) , Lipce, Gdańsk itp. Nie istotne- ważne, że do każdej z tych lokalizacji mamy w miarę blisko. Inne kotki były z innych miast, województw, a tu proszę- hodowla, zaraz pod nosem i cena przystępna. Pojechaliśmy do Pruszcza w celu spotkania się z przemiłą właścicielką kotków. Jechaliśmy nastawieni na kupno kota. Od wejścia uderzył nas ogromny fetor dobiegający z pomieszczenia, w którym przebywały koty. Brud i zapach były powalające, jednak jako laicy uznaliśmy, że może tak ma być. Myśleliśmy, że w sumie przy takiej liczbie zwierząt to może jest zupełnie naturalne. Z resztą od razu wypatrzyliśmy przepięknego kociaka, który od wejścia skradł nasze serce. Była to mała kotka. To, że jest to kotka dowiedzieliśmy się od nieletniej córki właścicielki, uczennicy może szóstej klasy na oko. Sama właścicielka miała problem, ze stwierdzeniem płci kotków. Powinno dać do myślenia? Powinno. No, ale kociak taki słodki, pani dała rodowód, my zaliczkę..kociaka trzeba było doszczepić, więc odbiór miał nastąpić za dwa tygodnie. .Hodowla niby zgodnie z umową należała do jakiegoś pana Andrzeja, z opowieści tej pani to jej mąż. No cóż..czyja jest naprawdę? Ciężko to stwierdzić. Po dokonaniu wpłaty zaczęliśmy przeglądać fora internetowe. Ta hodowla miała bardzo złe opinie, „przemiła” właścicielka podobno zasypuje wiadomościami niezadowolonych klientów, jest nachalna itp. Trochę zaniepokojeni przejrzeliśmy dokumenty, które dostaliśmy. Rodowód nie należał do naszego kota, nie zgadzał się wiek. Z resztą po dokładnym obejrzeniu zaczął wyglądać na zwykły wydruk..zaniepokojeni napisaliśmy do właścicielki hodowli w tej sprawie..W tym momencie zaczęły się problemy i „kręcenie”. Wysyłała nam pełno mmsów z zaświadczeniami lekarskimi, wydanymi na jakieś inne koty, przebadane kilka lat temu. Książeczki szczepień postanowiła nam nie wydawać, bo po co. Jakieś urywane zdjęcie zdaniem tej kobiety było gwarancją. Zadzwoniła do nas nawet, że jedzie zaszczepić naszego kota i mamy zdecydować, czy chcemy lepsze” czy „gorsze” szczepienie. Za lepsze mieliśmy dopłacić.. Na odbiór kota przyjechaliśmy, jednak z nastawieniem, że bez rodowodu go nie kupujemy. Powiedzieliśmy właścicielce, że albo czekamy na wystawienie rodowodu, albo bierzemy kota wcześniej bez niego, jednak 300 zł do pełnej kwoty dopłacimy po wydaniu rodowodu oraz książeczki szczepień NASZEGO kota. Oczywiście w tym celu chcieliśmy spisać osobną umowę. Dodam, że transakcja odbywała się w sklepie spożywczym, w którym ta pani pracuje. Dzieci jej doniosły kota, żeby mogła go nam wydać. Nagle się okazało, że jej hodowla należy do jakiejś koleżanki z Bielska Białej, że tamta właścicielka nie wyda kota, i że ona „nie chce problemów”. Chciała nawet zwrot umowy mówiąc „że chcemy to wykorzystać przeciwko niej”. Na pytanie dlaczego dała nam rodowód innego kota, powiedziała, że dała nam go „na podkładkę”, że nasz kot też jest rasowy. Na pytanie, czemu nie chce wydać książeczki szczepień, powiedziała, że „widząc rodowód, który nam dała każdy weterynarz będzie wiedział, że kot był szczepiony”. Zachowywała się nerwowo, wyprosiła nas ze sklepu i jeszcze obrażała, że chcemy ją oszukać. Jeszcze na drugi dzień wysyłała sms-y i mmsy zaświadczeń i baiących się kotów, pomimo dostania informacji, że jak będzie nas teraz prześladować, to sprawę skierujemy na policję. Podsumowując. Kupiliśmy ragdollla z hodowli znajdującej się w Chojnicach. Zapłaciliśmy trochę więcej, ale mamy zdrowego kociaka z mikrochip’ em i dostaliśmy komplet dokumentów. Nasza historia skończyła się dla nas dobrze, nie wiadomo jakie choroby miałby kociak z hodowli tej pani. Przestrzegamy wszystkich przed takimi pseudohodowcami. Lepiej dopłacić, jednak mieć pewność i gwarancję.

Media społecznościowe

Dodaj nas