monia_j

Śmierć kotka

7 postów w tym temacie

Witam wszystkich. Pisze tu po raz pierwszy i bardzo proszę Was o wsparcie. Dokladnie rok temu przygarneliśmy z mężem 2 miesięczna kotkę, był to nasz pierwszy zwierzak. Kotka okazala się wspaniałym przyjacielem :) Lubila przychodzic sie przytulac, bawić, spać z nami w łóżku a przy tym byla bezproblemowym zwierzaczkiem. Nie przypuszczaliśmy ze sprawi nam tyle radości. Niestety 3 dni temu kotka nie wrocila na noc. Szukalismy jej wszędzie. W koncu po powrocie z pracy postanowilam jeszcze raz przeszukac okolice. Niestety znalazlam ja martwą, prawdopodobnie potracona przez auto. Od tej chwili nie moge sobie poradzić z jej utratą, doslownie wszystko w domu mi ja przypomina i jest bardzo smutno, juz nie lubie spedzac czasu w domu. Prosze poradzcie mi jak sobie z tym poradzic, moi znajomi bagatelizuja problem, sytuacje obracaja w zart mowiac ze to "tylko" kot. Niestety ja czuje to inaczej. Może wziac nowego kotka? Po jakim czasie najlepiej to zrobic? Mieliście podobna sytuacje? Z góry dziekuje za pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Koniecznie wziąć jakąś bide ze schroniska i NIE wypuszczac. Tak niestety kończy wiele kotów wychodzących, dlatego 

Kocham =nie wypuszczam bez opieki.

Można wychodzić na szelkach, ale wiele kotów jest niewychodzacych i nawet nie chcą wychodzić. 

My naszych nie wypuszczamy, Lu czasem wychodzi na szelkach, Graffi się boi i tylko na balkon wychodzi.

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje za odpowiedz. Juz znaleźliśmy kociaka do oddania czekamy tylko az podrosnie. 

Jezeli chodzi o wychodzenie to nasza kotka na poczatku byla niewychodzacym kotem, wyprowadzalismy ja na szelkach ale nie za bardzo chciala na nich chodzic. Mimo tego ciagle ciagnelo ja na zewnatrz w koncu zaczelismy ja wypuszczac na poczatku pod opieką, potem stopniowo sama- baaardzo to lubila i wtedy dopiero widzialam ze jest szczesliwa.

Nie mieszkamy tez przy jakiejs ruchliwej ulicy, dlatego sie nie balam - niestety pech chciał ze stalo się jak sie stalo:(

W jakim wieku sa twoje kotki? Moze to kakis sposób zeby wziac dwa zeby mialy towarzystwo ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

monia_j, bardzo nam przykro z powodu Twojego kota. To ryzyko wypuszczania, nawet jeśli mieszka się pod przysłowiowym lasem, kot potrafi zginąć na jedynej drodze, oddalonej o kilka kilometrów :( Rozważ niewypuszczanie kota, jeśli od początku nauczysz go, że dom to mieszkanie, nie będziesz wypuszczać, wychodzić na smyczy, łatwo przywyknie do życia domowego. Zabezpiecz balkon, może zrób catio. Jeśli masz możliwość, możesz zrobić wolierę. Świetnie sprawdza się też dodatkowa siatka na ogrodzeniu, nachylona do wewnątrz podwórka pod kątem (coś jak obozowy spacerniak ;) ale uwierz - sprawdza się świetnie, niezbyt drogo kosztuje, a daje swobodę kotu, a Tobie spokój). Rozważ za i przeciw wychodzenia: https://www.koty.pl/wypuszczac-kota-czy-nie/

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam kota i kotkę (rodzeństwo). Mieszkam w "pół wsi"-"pół mieście" (wieś z kilkoma ulicami). Do sterylizacji były trzymane w domu. Teraz wychodzą swobodnie, ale "trzymają się domu". Mam jeszcze dwa psy (Kundelki. Też rodzeństwo i też dwojga płci). Cała czwórka stanowi nierozerwalne stado. Psy dbają, żeby obce koty nie zapędzały się do ogrodu, a koty, szczególnie kocur, nie wpuszczają obcych psów(!). Ogród jest tylko częściowo ogrodzony. Myślę, że sterylizacja jest jakimś rozwiązaniem. Zarówno koty, jak i psy, nie włóczą się po wsi tylko "pilnują swojego". Po sterylizacji, nikt ze stada nie przytył. Dalej "trzymają linię".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Niestety tu nie ma reguły. Giną koty w miastach jak i na wsiach tylko w innych okolicznościach.

Kastracja ma wpływ na "zmniejszenie oddalania sie od domu" ale tu też nie ma reguły bo giną i koty kastrowane.

Wypuszczasz kota na własne ryzyko i jeśli coś mu się stanie to bedzie Twoja wina.

Nie złego psa, nie znudzonego malolata, nie kierowcy i całego świata...

Twój kot, Ty za niego odpowiadasz i Ty będziesz cierpiał po stracie - nikt więcej.

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się, że nie jest to regułą. Jednak do takiego wniosku doszedłem ponieważ zdarzało się. Zginął mi już kocur i dwie kotki. I chyba nie były to wypadki komunikacyjne. Bardziej podejrzewam dzikie zwierzęta (lisy, kuny, łasice), które dość często zapuszczają się w moją okolicę. Może teraz, to dwugatunkowe stado, jest bardziej odporne na ataki obcych ?!  Poniżej dwie członkinie stada i "kocur bojowy".

PICT0749.JPG

PICT0722.JPG

Edytowano przez Wally63

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się

Media społecznościowe

Dodaj nas