Kania

Przeprowadzka z kotem

4 posty w tym temacie

Witam wszystkich, 

Mamy trudny orzech do zgryzienia, właśnie przeprowadziliśmy się do nowego domu i mamy pewne obawy co do wypuszczenia naszego futrzaka na dwór. 

Nasz kot nazywa się Wieśniak i przygarnelismy go jakieś 5 lat temu, mieszkaliśmy w miarę spokojnej okolicy i Wiesniak wychodził na dwór kiedy miał na to ochotę, niejednokrotnie wracając z pracy widziałem go siedzącego na samym środku drogi nie zwracając uwagi na samochody (mała spokojna uliczka osiedlowa). Teraz jednak mieszkamy przy ruchliwej drodze i mamy obawy że go coś rozjedzie. Jak narazie Wiesniak się dobrze czuje w nowym domu i nie ciągnie go na dwór(2 dni). Jak najlepiej przystosować kota do mieszkania w czterech ścianach? Może zorganizować mu jakieś kocie towarzystwo?  Z tyłu domu jest spory ogród ale z przodu ulica.  Ogrodzenie raczej nie wchodzi w grę (chyba że nie będę miał innego wyjścia) 

Proszę o porady. 

Dzięki 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kot nie musi być wychodzący, zwłaszcza jeśli mieszkasz przy ruchliwej ulicy i obawiasz się o jego bezpieczeństwo.

Możesz kupić mu kilka fajnych zabawek, na pewno się przyzwyczai :) Pomysł z kocim towarzystwem też ciekawy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miałem takie same obawy. Przeprowadziliśmy się ze starego domu do nowego (odległość ok 150 m - dwie wiejskie działki dalej). Psa zabraliśmy ze sobą. Założyłem, że jak kot zostanie koło starego, już niezamieszkałego domu, to jakoś będę go dożywiał i jakoś się nim opiekował. Tego samego wieczora usłyszałem miauczenie pod oknem. Wyszedłem przed dom. Siedział tam mój kot. Wyraz jego oczu mówił: "A o mnie toście se zapomnieli ?". Wpuściłem go do domu. Przeszedł i obwąchał wszystkie kąty. Potem położył się na "moim" fotelu i spokojnie zasnął. Od tego czasu zagląda do starego domu tylko w celu polowania, bo w nowym domu myszy już nie ma. Do KANIA: Co do nowego towarzystwa, to mam wątpliwości. Kot może to odebrać "wtargnięcie na teren obcych". Może dlatego mój obwąchał wszystkie kąty i stwierdził, że jest tu pierwszy i cały, nowy teren, jest jego. Dlatego też się przeprowadził. Parę miesięcy później(!) przygarnęliśmy kotkę. Zaakceptował ją (bez podtekstu seksualnego ;-). Ona była bardzo młoda a on to już "stary kocur" ). 

PICT8773.JPG

PICT9541.JPG

PICT9542.JPG

Edytowano przez Wally63

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na pierwszym zdjęciu jest pierwsza kotka, którą przygarnęliśmy, ale, pomimo akceptacji, kotka się wyniosła. Natomiast druga adoptowana zapałała sympatią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się

Media społecznościowe

Dodaj nas